Ferrata Bolver-Lugli, drugie podejście


Rok temu złapała mnie straszliwa burza na tej pięknej ferracie. Musiałem w 2/3 zawrócić. Dziś postanowiłem przejść ją po raz drugi. Pogoda zapowiadała się dobrze. Tym razem za punkt stary wybrałem Passo Rolle.

Początek nieco nudny. Z Passo Rolle trzeba się wrócić wzdłuż asfaltowej drogi około 1.5km do Fosse de Sopra. Można także w tym miejscu zostawić samochód. Wkraczamy na szlak 712. Nieco w dół i zaczynamy spokojne podejście. Początkowo przez las. Później przecinamy dwa żleby. Dość forsownie podchodzimy na trawiasty szczyt Crode Rosse. Dalej nieco w dół i dochodzimy do drogowskazu wskazującego dojście do początku ferraty.

 

 

 

Ferrata jest naprawdę fajna. Można by ją podzielić na cztery odcinki. Pierwszy, nie licząc krótkiego odcinka, bez ubezpieczeń. Lekka wspinaczka. Ręce w ruch, skała dobrze urzeźbiona. Kończy się mniej więcej na wysokości 2520m. Następnie odcinek kominkowy. Di pokonania wąskie kominki. Nie ma jakiś większych trudności. Chyba, że w kominach zalega śnieg. Dziś akurat go nie było więc poszło łatwo. Kolejna część jest trudniejsza. Bardziej siłowa. Podejście po płytach. Chwyty gorsze, więcej miejsc na tarcie. W tamtym roku mniej więcej do 3/4 tego etapu doszedłem, zanim nie zatrzymała mnie burza. Później schodziłem po tych śliskich płytach, idąc tam teraz zastanawiałem się jak tego dokonałem! I ostatnia część ferraty. Najtrudniejsza. Bardziej techniczna. Są klamry, miejscami trzeba użyć dużo siły. Sama końcówka już łatwiejsza. Ferrata kończy się na wysokości około 2950m. Czyli trzeba się wspiąć około 700 metrów.

Piękna ferrata! Wbrew temu co można przeczytać nie jest oblegana. Spotkałem z 6 osób. Trudność jej polega może nie tyle na samej drodze lecz na jej długości. I tam tym, że im wyżej tym trudniej. Wiedzie dawną drogą wspinaczkową. Po drugie nie ma krótkiej trasy zejścia. Powrót jest długi. Więc trzeba mieć naprawdę dobrą kondycję. 5 minut od końca ferraty dochodzimy do schronu Bivac Fiamme Gialle

Ruszam dalej na przełęcz Passo Travignolo. Z tego miejsca można wejść na piękny szczyt Cima Venzzana, szczególnie atrakcyjnie prezentującym się od strony Passo Rolle. Wejście nie jest zbytnio trudne. Przyznam jednak, że po przejściu ferraty byłem już nieco zmęczony. Do tego podejście było w śniegu, dość stromo, więc sobie odpuściłem.

Przełęcz Travilongo i z prawej Cima Venzzana

Przełęcz Travilongo i z prawej Cima Venzzana

Zejście z Passo Travilongo wygląda groźnie. Stromo. Śnieg. No nic, ruszam. Nie ma oblodzenia więc w miarę spokojnie. Długie zejście. Niżej śnieg się kończy. Piargi. Jeszcze niżej ścieżka.

Przełęcz Travilongo

Przełęcz Travilongo

Skręt i powolutku w górę na przełęcz Passo Betega. Jest nawet odcinek ubezpieczony. Niezbyt trudny.

Z Przełęczy schodzimy po piargach do rozwidlenia szlaków. Można pójść do schroniska Rosetta, co jest zdecydowanie dłuższym wariantem ale też patrząc z perspektywy czasu łatwiejszym. Ja schodzę dalej. Szlak nie jest zbyt wyraźny. Do tego stromo i niestabilne podłoże. W końcu odbijamy nieco na wschód w stronę skał. Dalej jest stromy, piarżysty żleb. Jakoś tak nie popatrzyłem dokładnie i zacząłem powolne zejście. Dopiero niżej zorientowałem się, że bokiem biegnie ścieżka. Troszkę się umęczyłem próbując wrócić na szlak. Kawałeczek przeszedłem wąską ścieżką i niespodzianka. Bardzo strome zejście, pionowe. Ubezpieczone. Oceniłem sytuację, no dobra trzeba się wpiąć. Zejście nie jest długie, no nie wiem, może ze 20 metrów lecz upierdliwe. Przymierzałem się kilka razy i stwierdziłem, że będzie problem. Myślę tak, no dobrze może jednak się wrócę do żlebu i zobaczę czy da się zejść po tych stromych piargach. Okazało się, że nie ma zejścia żlebem. Za stromo. No nic, wracam. W sumie kwestia dwóch ruchów i dalsze zejście jest łatwe. Ale zanim znalazłem te właściwie dwa ruchy i odważyłem się je wykonać sporo czasu upłynęło ;). W końcu zszedłem! Dalej jest już łatwo aczkolwiek do Passo Rolle około 1h45′. Ścieżką wzdłuż ściany do znanego mi drogowskazu wskazującego początek ferraty. Pętla zamknięta. Dalej spokojnie do Passo Rolle tą samą trasą co rano, krótkie podejście na trawiasty szczyt Crode Rosse. A później już tylko w dół, nie licząc krótkich odcinków podejściowych.

Panorama 360 z Crode Rosse:

Profil trasy i czasy:

20.07.2015