Ferrata Brigata Tridentina


Ruszam na ferratę Brigata Tridentina (Pisciadu). Jadąc od Val Gardena trzeba wjechać na przełęcz Passo Gardena i kawałek zjechać. Parking będzie po prawej stronie. Już prawie pełny co oznacza, że będzie tłoczno.Od parkingu z 200-300 metrów w lewo i początek ferraty. Pierwszy ubezpieczony odcinek do pokonania. Kolejka na wejściu. Patrzę w górę, no tak, sznur ludzi. Jest krótko po dziewiątej… Przepuściłem kilka osób licząc na to, że zrobi się luz. Gdzie tam, napłynęli następni. Trzeba iść. Na nieszczęście tuż przede mną czeska rodzinka. Dwoje dzieci, ten młodszy miał z sześć lat. Przyblokowali wszystkich na maxa. Mały co chwilę krzyczał, że się boi, ciężko mu szło przepinanie. Nie wiem, powinien chyba iść przed tatą a nie za, uwiązany na linie. W końcu udało mi się jakoś wyprzedzić czeską rodzinkę, już powoli traciłem cierpliwość. Głupota ludzi jest wielka. Ten pierwszy odcinek o stopni wbite w skałę, raczej łatwy. W wielu miejscach nawet się nie przypinałem. Następnie szeroki taras. Ścieżka biegnie do podnóża Torre Exner, gdzie jest dalszy ciąg ferraty. Oczywiście kolejka do wejścia. W górze niekończący się sznur ludzi. Będzie wolno….

I tak było aż do końca ferraty. Parę kroków i postój. W pewnym momencie już zaczęło mnie to drażnić. Ludzie kurczowo trzymający się poręczówki, wpinający się w każdą możliwość. W dwóch czy trzech miejscach udało mi się minąć kilka osób, idąć bokiem, zdala od poręczówki. Ale to na nic, korek do samego końca.

Ferrata nie jest trudna. Ćwiczyłem sobie wspinanie, starająć się rzadko chwytać poręczówki. Moja lonża jest trochę długawa, prawie wszyscy mają krótkie. Co może jest bezpieczniejsze. Lecz za to mogłem w miarę swobodnie szukać dobrych chwytów i miejsc na stopy. Spokojnie bez pośpiechu. Pod koniec tej ferraty jest drabina po pionowej ścianie a zaraz potem ostatnia atrakcja czyli wiszący mostek. Krótki niestety. Oczywiście przeszedłem bez wpinania.

Dziesięć minut od końca ferraty jest schronisko Cavazza. Ładnie położone nad stawem. Piękne miejsce. Można tu oczywiście dojść nie korzystając z ferraty.

Gdyby nie ten mega korek pewnie poszedłbym wyżej i wszedł na Pisciadu. Pogoda była dobra lecz mentalnie już nie byłem nastawiony. Odpocząłem i ruszam w dół. Zejście szlakiem 666 jest całkiem fajne. Żleb Val Sestus robi wrażenie z góry. Pięknie to wygląda!

Tak mniej więcej pierwsza część zejścia czyli z 1/3 jest oporęczowana. Jest stromo ale bez problemu. Nawet się nie wpinałem. Dalsza część zejścia to zygzak po kamienisku i piargach z płatami śniegu.

Ferrata Brigata Tridentina (Pisciadu)  – podsumowanie
  • Masyw: Sella
  • Trudność (A-F): C
  • Czas przejścia: ferrata ze 1.5-2h
  • Przewyższenie: 530m (tylko ferrata)
  • Moje odczucia: dla mnie ferrata była łatwa, może w dwóch miejscach trzeba użyć siły. Dobre chwyty.

22.07.2013