Ferrata Che Guevara


Właściwie to jest nie są Dolomity lecz raczej rejon jeziora Garda. Jest tutaj kilka fajnych ferrat dostępnych już w kwietniu-maju. Ferrata Che Guevara nie jest może trudna, najtrudniejsze odcinki to B/C i C, lecz długa. Mamy do pokonania 1400 metrów przewyższenia z czego 1200 na ferracie. Naprawdę można się zmęczyć.
Start z mieściny Petramurata, niedaleko Sarche, przy drodze z Sarche – Jezioro Garda. Jadąc od Sarche trzeba skręcić w prawo z 1km za mostkiem na rzece Sarca. Jest drogowskaz lecz można go łatwo przeoczyć. Parking na końcu drogi. Z parkingu wracamy ze 400 metrów i odbijamy w lewo kierując się wg znaków Ferrata Che Guevara. Do początku ubezpieczeń jest około 20 minut podejścia. Najpierw obok jakiegoś żwirowiska, wyżej zboczem góry.
Pierwsze dwa ubezpieczone fragmenty łatwe, nawet nie zakładam uprzęży. Ale już przy następnym myślę sobie, no chyba trzeba założyć sprzęt, niewiadomo co tam wyżej. I tak powolutku w górę. Praktycznie cały czas są jakieś trudności. Odcinków na chwilę wytchnienia niewiele. Ferrata jest dobrze ubezpieczona, oprócz stalowej liny są też odcinki po klamrach w górę, czyli taka jakby drabinka. Kilka bardziej siłowych miejsc gdzie trzeba się mocnej zaprzeć nogami. Na wysokości 1200 metrów znajduje się skrzynka z zeszytem gdzie można się wpisać. Oczywiście też tam coś napisałem.

Wydawało by się, że to już koniec. Nic bardziej błędnego! Do szczytu Monte Casale jeszcze kawałek. Przyznam, że byłem już dość zmęczony. Ale nic to, idę dalej. Ubezpieczeń już prawie nie ma. Trzeba jeszcze pokonać dwa trudniejsze fragmenty (B/C i C) gdzie przydaje się siła mięśni. W końcu wychodzę na łąkę. 5 minut i jestem na Monte Casale. Prawie 4h zajęło mi wejście. Fakt, że nie śpieszyłem się zbytnio. Lecz muszę przyznać, że trudność tej ferraty leży w jej długości i przewyższeniu (1400m). Trochę się pogoda popsuła więc widoki lekko zasłonięte. Najpiękniej prezentuje się oczywiście Brenta.

Wszedłem ale teraz trzeba wrócić. Droga powrotna jest długa. Według drogowskazu 3.5h. Zejście zaczyna się przy schronisku. Początkowo jest jeszcze dobry widok a później cały czas przez las.

Niestety nie jest łatwo. Długie strome odcinki, teren trudny bo to błotko, mokre korzenie i kamienie. Nogi mnie jest strasznie nawalały a tu ciągle w dół i w dół. I tak aż do Sarche. Dalej jeszcze spory odcinek ale już po płaskim wzdłuż rzeki i jakoś doczłapałem do punktu startu. Wyruszyłem o 11.45, wróciłem o 19.45.
29.04.2014