Ferrata Lipella


Rok wcześniej zrobiłem trasę wokoło Tofana di Rozes. Piękne tereny. Dziś przyszedł czas na ferratę Lipella biegnącą półkami Tofana di Rozes.

Wyruszyć można z kilku miejsc. Najbardziej popularnym punktem wyjścia jest pewnie schronisko Dibona. Można tutaj dojechać samochodem. Droga jest wąska, częściowo szutrowa. Ja jednak wyruszam z małego parkingu przy drodze na przełęcz Falzarego.

Pierwszy odcinek przez las. Jest trochę grząsko. Dochodzimy do szlaku 412 i odbijamy w prawo, w kierunku schroniska Dibona. Wygodna droga, lekko w górę.

Dochodzimy w pobliże rozwidlenia. Można stąd pójść do schroniska Giussani. Druga droga prowadzi na zachód, w stronę ściany Tofana di Roses. I tam idę. Mozolnie pod górę, można się nieco zasapać. Ale ścieżka jest wygodna. Dochodzimy do szlaku 404 w pobliżu Groty Tofana. Dalej wzdłuż ściany aż do drogowskazu wskazującego ścieżkę do Galerii Castelietto.

Dalej wzdłuż południowej ściany Tofana de Rozes. Dochodzimy do wejścia do Galerii Castelietto. Jestem już na wysokości 2460m a start z parkingu na 1732m. Aby wejść do sztolni trzeba pokonać dobrze ubezpieczoną ściankę. Są drabiny.

Wchodzę do tunelu. Początek po wygodnych metalowych stopniach. Szybko robi się zupełnie ciemno więc jednak własne światło niezbędne. Tunel pnie się w górę, Nie ma już metalowych schodków. Jest za to nieco ślisko. Niestety spada mi czołówka z kasku. Do tego się wyłącza. Ciemno jak w dupie. No pięknie. Tragedii nie ma, bo góra za 15 minut ktoś mnie dogodni (przy wejściu kilku ludzi zakładało uprzęże). Nie chce mi się jednak czekać i powolutku ruszam. Jest poręczówka więc jakoś się idzie. Na szczęście po krótkim czasie jest okienko. Wyciągam sobie komórkę i to jest moja latarka.

Nawet dobrze mi idzie bo doganiam grupę pięciu Węgrów. Trzech z nich wyprzedzam na trawersie po wyjściu ze sztolni.

Trawers był łatwy lecz coś oponie im to szło. Po trawersie zejście ze skały. Takie troszkę nieprzyjemne w końcówce (B). Węgrzy tam mieli olbrzymie problemy. Nie mam pojęcia jak sobie dalej poradzili. Bo to była tylko rozgrzewka.
Po zejściu ze skał dłuższy odcinek po szerokiej półce czy może stromym zboczem

Dochodzimy do „właściwego” wejścia w skały. Tutaj zaczyna się ferrata Lipella o czym informuje tablica.

Początek łatwy. Podejście w górę i trawers. I tak już będzie cały czas. Wejście na wyższą półkę i trawers do następnego podejścia.

Ferrata jest naprawdę piękna! Cały czas w skale, powolutku w górę. Ze dwa-trzy odcinki są wymagające. Raczej siłowe, na tarcie. Do tego skała wilgotna. Widoczki super!

W końcu spinamy się do rozwidlenia szlaku. W pobliżu Tre Dita, które z oddali i bliska prezentują się tak:

Lecz większa wrażenia robi oczywiście Tofana di Mezo. Panorama 360 z tego miejsca prezentuje się następująco:

Oczywiście to nie jest koniec ferraty. Kto ma dość może pójść w stronę Tre Dita i dalej do schroniska Gussiani. Komu jeszcze mało rusza dalej na Tofana di Rozes. Odcinek szeroką półką. Aż do następnych ubezpieczeń. W górę, prawie pionową ścianą. Nie jest bardzo trudno lecz już jestem zmęczony więc wolno idzie.

Na następnej półce jest dość upierdliwy trawers. Jego trudność nie powala lecz akurat było bardzo ślisko, stopy nie trzymały. A trzeba było na tarcie. Zaraz potem znowu w górę. Widzę gostka co już jakiś czas się przymierza nie jakoś nie może ruszyć w górę. Myślę sobie – no, pewnie coś trudnego (odcinek C na mapce).

I rzeczywiście nie było łatwo. Strasznie ślisko. I tu taka mała przewieszka. Dopiero za drugim podejściem udało mi się pokonać tą przeszkodę. Dalej już łatwiej, powolutku w górę ubezpieczonym odcinkiem. Wychodzimy na grań. Koniec ferraty! Można stąd wejść na szczyt Tofana di Rozes. Lecz jakoś już nie miałem siły po śniegu łazić. Widoczki piękne!

A panorama 360 z końca ferrata, pod szczytem Tofana de Rozes, wygląda tak:

Schodzę do schroniska Gussiani. Nie ma jakieś jednej ścieżki. Do tego zejście nie jest przyjemne. Dość stromo, piargi czy raczej krucha skała lub śnieg. Trzeba dobrze się rozglądać i wypatrywać niebieskich kropek.

Od schroniska Gussiani już łatwo, szeroki trakt aż do schroniska Dibona. Dalej przez las i jestem w punkcie startu. Piękna trasa i piękna ferrata!

 

8.08.2014