Ferrata Zondonella


Po raczej deszczowym dniu przemieściłem się w rejon masywu Popera. Początek trasy pod schroniskiem Linelli (1568). Można tutaj dojechać samochodem, wąską lecz asfaltową drogą. Miejsca do zaparkowania niezbyt dużo. Na szczęście zero ludzi. Pomimo tego, że pogoda zapowiada się pięknie. Ruszam. Pierwszy odcinek do schroniska Berti (1950). Początkowo prawie bez zmiany wysokości, szerokim traktem. Przekraczamy potok i zaczynamy wspinaczkę.

Mijam dwoje ludzi, jedynych których spotkałem aż do szczytu Croda Rosa. Ścieżka wiedzie zygzakiem na południe, by wyżej zawrócić po dużym łuku na północ. Widać rzecz raczej rzadko spotykaną w Dolomitach – wodospad!

Jestem przy schronisku Berti. Początkowo miałem w planie pójść w lewą stronę, czyli na południe, na ferratę Roghel. I dalej przez schronisko Carducci obejść całą grupę Popera. Bardzo długa trasa. Myślę, że dałbym radę ale stwierdziłem, że po pierwsze nie muszę sobie udowadniać że mam dobrą wytrzymałkę. A po drugie, trochę się obawiałem, patrząc na góry, że w tych wąskich żlebach zejściowych będzie niebezpieczny śnieg. Postanowiłem więc pójść w drugą stronę, na północ na ferratę Zondonella wiodącą na szczyt Croda Rossa (2965). Pogoda piękna, zero ludzi. Ruszam dalej. Kolejny punkt przejściowy to staw Lago di Popera. Ścieżka lekko się wznosi i biegnie terenem raczej trawiastym aczkolwiek idzie się po piarżystym podłożu. Widok jest przepiękny!

A panorama 360 stopni przedstawia się tak:

Jest i Lago di Popera.

Można tutaj dojść także z przełęczy Montecroce szlakiem 124. Idę dalej. Ścieżką na zachód. Krótki płaski odcinek i pod górę. Po piargach, krętą ścieżką. Dochodzimy do grani. Trochę śmieszna, bo jakby w środku doliny. Jestem na klasyczniej, pięknie wykształconej morenie bocznej z luźnego piargu. Wspinamy się po niej wąską ścieżką.

Rozglądam się za początkiem ferraty. Są dwa warianty: podstawowy i przez kocioł wschodni. Lecz jakoś nie mogę wypatrzeć. Z mapy wynika, że blisko przełęczy Sentinella. Jestem już blisko…. W końcu są jakieś znaki. Idę więc w stronę skał. Jest napis F. Zondonella. Ale czy to jest wariant wschodni czy główny? Nie miałem pojęcia a chciałem wejść główną ferratą bo jest trudniejsza. I zejść wariantem przez kocioł wschodni. Poszedłem więc jeszcze kawałek w górę, ścieżką pod skałami. Lecz duży niebezpieczny płat śniegu zagrodził mi drogę. Myślę sobie, dobra, nie wiadomo czy w ogóle dobrze idę. Wrócę do strzałki na ferratę. Jak się później okazało dobrze zrobiłem, bo właśnie tam zaczyna się główna ferrata. Jeszcze tylko spojrzenie na śnieg i skały i ruszam na ferratę.

Krótko mówiąc ferrata jest pięknie poprowadzona! Taka fajna, łatwa wspinaczka.

Powiem tak: mi się podobało. Ferrata praktycznie nie odpuszcza aż do szerokiej półki skalnej. Dużo odcinków pionowych, kilka w kominkach. Ze dwie drabiny. Skała dobrze urzeźbiona więc dobrze się idzie. Czasem duże odstępy pomiędzy kotwami i czasem trochę luźna poręczówka. Porównując do ferraty Alpini to Zondonella wydała mi się trudniejsza. Praktycznie nie ma dłuższych luźniejszych fragmentów. Niestety nie było nikogo, tylko ja, więc fotki nie oddają trudności na ferracie.

Wychodzi się na półkę skalną, wprost na pozostałości jakiś umocnień z I wojny. Pięknie wygląda półeczka, troszkę z boku widać też jak stromo biegnie ferrata.

A w szerokiej perspektywie widok z półki jest taki:

Nie byłem pewien czy trzeba iść dalej w prawo czy na lewo. Podejrzewałem, że w prawo ale postanowiłem sprawdzić dokąd prowadzi ścieżka w lewą stronę. Chyba donikąd. Ale warto tam pójść kawałek, wąska eksponowana ścieżka. A za rogiem piękne widoki!

Wracam do schronów. Dalej łagodnie, wąską półeczką. I znów ostro w górę wąską rynną. To ostatni odcinek na ferracie.

Wychodzimy na wąską przełęczkę, na drugą stronę góry. Widać już szczyt i w końcu jakiś ludzi. Od strony północnej wejście na Croda Rossa jest łatwe aczkolwiek to długie podejście.

Z przełączki kawałek w dół. Trochę śniegu. I króciutkie podejście. Croda Rossa zdobyta! Co tam szczyt, ferrata była super!
A panorama 360 stopni prezentuje się tak:

6.08.2014