Ferraty Masare i Roda di Vael


Podjechałem na przełęcz Costalunga. Cel na dziś – dwie ferraty: Masare i Roda di Vael. Wyruszam nieśpiesznie. Pierwszy odcinek do schroniska Roda di Vael. Start o 9. Ciężko mi się szło. Jakiś kryzys chyba. Najpierw przez lasek. Mijamy rozwidlenie szlaków i odcinek bardzo ostro w górę, szerokim traktem. Łąka, pasą się krowy i konie. W tyle pięknie widać Latemar.

Latemar

Latemar

Ścieżka zakręca, robi się węższa i wije się ostrzej w górę. Wyłania się schronisko. Jest 10.20

Schronisko Roda Vael

Schronisko Roda Vael

Obieram kierunek na ferratę Masare. W sumie to można ją przejść w obie strony, z południa na północ lub odwrotnie. Ponieważ chciałem też zaliczyć ferratę Roda di Vael, wybrałem pierwszą możliwość. Długie, mozolne podejście bez chwili wypłaszczenia. Małe piarżyska lecz ścieżka wygodna.

Dochodzę na południowy kraniec grani Masare. Ludzi już trochę zdąża na ferratę. W tym miejscu wszyscy zakładają sprzęt, kask, uprząż, lonżę. To ja też. Trochę zwlekam, przepuszczając towarzystwo, licząc na to że się rozluźni. Nic z tego. W końcu ruszam. Na początek małe zejście. Ludzie się wpinają ale to chyba lekka przesada. Da się zejść bez problemu. Zaraz po zejściu kominek w górę. Wpinam się. Raczej łatwo aczkolwiek w jednym miejscu chwilę zajmuje mi znalezienie dobrego miejsca na stopę. Już na tym odcinku korek.

Początek Ferraty Masare

Początek Ferraty Masare

I tak właściwie przez całą ferratę. Początkowo tylko w jedną stronę lecz później idą już ludzie z drugiej strony, z północy. Ciężko się minąć więc często stoję i czekam. Generalnie odcinki w górę nie sprawiały mi kłopotu, często nawet się nie wpinałem. Trudniejsze dla mnie były zejścia wąskimi pionowymi kominkami. Tu było trochę strasznie. Wąsko, pionowo w dół, trzeba było szukać dobrych miejsc na stopy. Przeważnie początek był najtrudniejszy, pierwszy dwa kroki. Niżej były stopnie czy kotwy. Tylko na jedną stopę, druga na skale. Przy pierwszym kominku w dół straciłem trochę czasu.

Dalej w górę. Łatwo. Poręczówka, nawet stopnie. Korki. Dalej było coś nowego na dziś – trawers. Spoko, bez problemów.

Później w dół. Ze dwa kominki, zejścia w pionowej skale. Trochę było strasznie. Ostrożnie sobie schodziłem. Nagle ferrata się kończy. Zszedłem ze ściany i podchodziłem w górę normalną ścieżką. Co prawda widziałem później w górze ludzi na grani więc przez chwilę nie byłem pewny czy aby na pewno nie ominąłem kawałka ferraty. Szedłem za ludźmi, nikt nie odbijał w górę.

Dochodzę do Torre Finestra.

Torre Finestra

Torre Finestra

Można stąd wrócić do schroniska Roda di Vael (jak widać na mapce są odcinki ubezpieczone). Ja jednak idę dalej – na drugą dziś ferratę i na szczyt Roda di Vael. Kawałek podejścia i jest na początku albo jak kto woli na końcu ferraty, u podnóża Torre Finestra.

Na początek zejście wąskim kominkiem, prawie pionowo. Niestety korek. Ze dwadzieścia osób szło od drugiej strony. Wszystkich musiałem przepuścić. Patrzyłem z góry, znikali mi na krótkim odcinku na dłuższy czas więc domyślałem się, że jest jakiś trudniejszy odcinek. Pewnie nie za bardzo da się mijać. I tak też było.

Odcinek ferraty Roda Veal oznaczony jako B/C

Odcinek ferraty Roda Veal oznaczony jako B/C

W końcu ruszam. Zaraz po kominku skręt o 90 stopni. Trawers w gładkiej pionowej płycie. Po skosie w dół. Są stopnie wbite w skałę lecz daleko od siebie a płyta gładka i ze 20 metrów przepaści. Strasznie było. Oczywiście jak zwykle pierwsze dwa kroki. Później łatwiej lecz nie łatwo. Jakiś kretyn idący z dołu nie mógł poczekać dwóch chwil i już włazi. Miałem więc mijankę prawie w powietrzu.

Dalsza droga na szczyt Roda di Vael nie przysparza trudności. Jest co prawda jeden czy dwa odcinki ubezpieczone ale łatwe. Widok ze szczytu całkiem fajny.

Widok ze szczytu Roda Vael

Widok ze szczytu Roda Vael

Zejście ze szczytu na przełęcz Vajolon prawie w całości oporęczowane. W sumie to przecież ferrata. Nachylenie dość duże. Spokojnie schodziłem sobie tyłem. Nie wpinałem się, trzymałem metalowej liny balansując ciałem i szukając dobrych miejsc na stopy.

Zejście ze szczytu Roda Vael na Passo Vaiolon

Zejście ze szczytu Roda Vael na Passo Vaiolon

Z przełęczy w dół żlebem. Ze trzy pola śnieżne. Reszta po piargach. Po stromym odcinku trawers wąską ścieżką wzdłuż ścian. Później zejście do schroniska Paolina i powrót na przełęcz Costalunga.

Ferrata Masare – podsumowanie

  • Masyw: Catinaccio
  • Trudność (A-F): C
  • Czas przejścia: Schronisko Roda di Vael – Torre Finestra: 2h
  • Przewyższenie: 180m
  • Moje odczucia: Fajna ferrata, raczej łatwa. Zejścia kominkiem sprawiły mi największą trudność. Niestety popularna ferrata, przez co spore korki. Łatwiejsza chyba w odwrotnym kierunki niż szedłem, czyli z północy na południe.
Ferrata Masare

Ferrata Masare

Ferrat Roda di Vael (Rotwand) – podsumowanie

  • Masyw: Catinaccio
  • Trudność (A-F): B
  • Czas przejścia: 1.5h
  • Przewyższenie: 250m
  • Moje odczucia: Ferrata bardzo łatwa, szczególnie gdyby się szło z przełęczy Vajolopass. Wtedy końcowy (początkowy) odcinek po pionowej płycie jest o wiele łatwiejszy.
Ferrata Roda Vael

Ferrata Roda Vael

 

14.07.2013