Ferraty Nico Gusella i Velo


Dziś pierwsza trasa w rejonie Pale di San Martino. Długi treking i dwie ferraty – Nico Gusella oraz Velo. Ruszam skoro świt. Po ósmej byłem już przy dolnej stacji kolejki na Rosettę. Kupiłem bilet jedną stronę. Najpierw wjazd pierwszą kolejką. Całkiem fajna. Przesiadka na drugą. Jeden duży wagon. O 8.40 jestem już na 2600. Pusto. Kilka osób które przyjechały wraz ze mną od razu poszły w kierunku schroniska Rosetta. Ja wchodzę najpierw na szczyt La Rosetta (2743). Bez problemów. Słońce jeszcze nisko, góry w oddali ciemne, w cieniach, chmury w oddali. Dobry jest tylko widok na przełęcz pomiędzy potężnymi szczytami – Passo Ball. Tam zmierzam, zarówno na przełęcz jak i na szczyt po prawej – Cima Val di Roda.

Trochę posiedziałem na szczycie i w drogę. Powrót do górnej stacji kolejki i lekko w dół do schroniska Rosetta. Taki jakby płaskowyż, dużo śniegu wokoło. Od schroniska długi odcinek w dół, bardzo długi. Aż zacząłem się zastanawiać czy aby dobrze idę. Upierdliwe zejście. Po żwirku, po kamieniach, czasem płaty śniegu. Ze 40-50 minut schodzenia i zmiana scenerii. Zza winkla wyłania się przełęcz Ball i piękne szczyty.

Normalnie chyba jest zygzak po piargach. Po śniegu idę na wprost, trochę stromo ale w sumie bez zadyszki i postoju. Jestem na przełęczy Passo Ball. Po drugiej stronie zejście do schroniska Pradidali. Niestety chmury.

Rozglądam się gdzie teraz mam iść. Jest drogowskaz. Muszę w górę na przełęcz Forcella di Stephen przez ferratę Nico Gusella. Gdzieś się pewnie zaczyna na skałach, po pokonaniu pola śnieżnego. Po dłuższym namyśle zakładam już teraz uprząż, lonża w plecaku. Ruszam. Na początek trawers w górę po śniegu. W dole zostaje Passo Ball. Następnie kawałek po piargach i znów śnieg. Są skały i jest poręczówka. Do góry po nachylonych płytach. Bez problemów. Lonża dalej w plecaku. Poręczówki jest dość spory kawałek. Dochodzi do małego uskoku. Odcinek pionowo w górę z małym trawersem. Jest nawet wbity stopień. Popatrzyłem, no dobra, trzeba wyjąć lonżę się się wpiąć. Powiem, że to był najbardziej wymagający moment tej ferraty. Nie za bardzo wiedziałem jak to ugryźć. Niby proste, dwa kroki w górę. Ale gdzie postawić stopę. Słyszę, bo nie widzę co w górze, że ktoś że ktoś schodzi. Poczekam, myślę sobie, zobaczymy jak sobie poradzi. Gość dał radę raczej spoko. Była to jedyna spotkana osoba na ferracie Nico Gusella. Dobra idę. Trawersik luzik, dobre miejsce na stopę i w górę. Poszło.Dalsza część ferraty łatwa. Może ze dwa razy trzeba było pomyśleć i tyle. Łatwizna. Za to piękna sceneria! Kończy się poręczówka lecz do przełęczy jeszcze spory kawałek. Po gruzowiskach, piargach i co tam jeszcze naniosło. Stromo. Trochę wysiłku i jestem na górze. Forcella Stephen

To teraz na szczyt Cima Val di Roda. Wejście łatwe. Niestety pogoda już nie taka dobra. A właściwie widoczność. Chmury przesłaniają widoki. Nie jest jeszcze tak źle lecz wszystkiego na raz nie widać.

Wracam na przełęcz Forcella Stephen. Następny cel – Forcella Porton. Ten odcinek można podzielić na dwa etapy. Pierwszy to bardzo upierdliwe zejście. Po stromych płytach na zmianę z gruzowiskiem i śniegiem. Do tego byłem w chmurach. Ale nawet bez mgły nie za bardzo wiadomo jak biegnie szlak. Tak się trochę wije i kluczy. Wypatrywałem znaków na skałach. Nie miałem pojęcia w którą stronę zmierzać. Jedno miejsce sprawiło mi mały kłopot – uskok. Chwilę czasu tam spędziłem, obmyślając jakby go pokonać. W końcu dobre miejsce na stopę, dobry chwyt lewą ręką i po uskoku. Dalej niewielkie podejście i jestem na jakieś małej przełączce. Znowu we mgle. I gdzie tu dalej? Możliwości były trzy – prawo, lewo na wprost. Na szczęście w miarę szybko udało mi się wypatrzeć na skale znak – na lewo. Dalej schodziło się łatwiej. Zygzakowata ścieżka wśród traw. Chmury przesłaniają widoki. Ale od czasu do czasu widać dwa piękne szczyty – Sass Maor i Cima di Madonna.

Widać też schronisko do którego zmierzam. Daleko. Dużo zejścia. Trawers po przeciwległym, mocna nachylonym stoku, w 80% w śniegu. Widać wydeptany ślad. Ale gdzie ta przełęcz Forcella Porton? Była za rogiem z lewej. Wygląda jak Brecha de Rolando w Pirenejach. Wyrwa, brama w skalnym murze.

W sumie to ścieżka podchodzi trochę poniżej przełęczy. Nie za bardzo chciało mi się podchodzić by przeczytać co napisano na drogowskazie. Trasę do schroniska było widać jak na dłoni. Spotkałem tutaj jedynych dwóch ludzi od przełęczy Forcella Stephen. Dwójka szła przede mną. Później coś oglądali, podziwiali widoki więc ich minąłem. Śnieg wyglądający z daleka groźnie okazał się nie taki straszny. Po polach śnieżnych zrobiło się bardziej skaliście. Pojawiła się nawet poręczówka. A kawałek dalej niespodzianka. Ścieżka znika w dół, w przepaść. Ferrata Velo!Byłem zaskoczony bo wydawało mi się, że ferrata Velo jest za schroniskiem. Mapy nie miałem. No nic, trzeba się przypiąć bo trochę strasznie. Zejście pionowymi kominkami. Sporo tego. Długi ciąg z fragmentami krótkich trawersów. Ferrata jest dobrze ubezpieczona. Są kotwy lub stopnie. Aczkolwiek są odcinki bez sztucznych ułatwień. Mimo że w dół a nie w górę, podobało mi się. Trzeba było szukać dobrych miejsc na stopy. I dobrych chwytów na ręce. Dobrze znaleźć dobry chwyt, wtedy łatwo balansować ciałem. Po długim zejściu jest odcinek z poręczówką i znów pionowo w dół. Później nieco podejścia i jestem przy schronisku Velo.

Napis na drogowskazie – San Martino di Castrozza – 2.5h. Cóz zrobić, trzeba iść. Najpierw zejście, strome, miejscami ubezpieczone. Niżej można wybrać wariant powrotu. Ja wybieram szlak 724, który jest nieco dłuższy lecz prowadzi wąską, bardziej widokową ścieżką. Coś jak Faja w Ordesie. Trawers stoku, lekko w dół, choć są też odcinki w górę. Dalej zejście przez dolinę Val di Roda i przez las w stronę miasteczka. Na miejscu czyli pod dolną stacją kolejki na Rosettę jestem o 18. Czyli dziesięć godzin….

 

Ferrata Nico Gusella – podsumowanie

  • Masyw: Pale di San Martino
  • Trudność (A-F): B
  • Czas przejścia: Cała trasa z Rosetta do schroniska Velo 7-8h
  • Przewyższenie:
  • Moje odczucia: Łatwa ferrata w pięknej scenerii. Trzeba cały dzień zarezerować z uwagi na długi czas dojścia i zejścia
Ferrata Nico Gusella

Ferrata Nico Gusella

 

Ferrata Velo  – podsumowanie

  • Masyw: Pale di San Martino
  • Trudność (A-F): B/C
  • Czas przejścia: Cała trasa z Rosetta do schroniska Velo to kilka godzin, 7-8h
  • Przewyższenie:
  • Moje odczucia: Lepiej by było pokonywać ją ze schroniska Velo, wtedy kominki są w górę. Lecz kierunek z Rosetta jest łatwiejszy logistycznie. Podchodzimy wtedy ferratą Nico Gusella lub Porton
Ferrata del Velo

Ferrata del Velo

 

16.07.2013