Gran Cir


Tym razem zostawiam samochód i wjeżdżam na Paso Gardena autobusem. Ruszam na Gran Cir (2592)Całą grań bardzo ładnie widać z Paso Gardena. Szczytów Cir jest kilka.

Najpierw ścieżka wśród łąki. Dochodzimy do granicy skał. Ładnie widać masyw Sella. Zaczyna się dość strome podejście, szerokim żlebem. Niestety po piargach i żwirowisku. Podchodzimy do ściany gdzie szlak skręca w prawo. Pierwszy odcinek ubezpieczony, jest poręczówka. Nie ma żadnych problemów. Idzie się po gładkiej płycie, więc pewnie gdy jest mokro poręczówka jest pomocna. Dalej zygzakiem, łatwą ścieżką. Następny ubezpieczony odcinek, trochę stromo ale łatwo. Wyżej ze dwa, trzy razy trzeba pomóc sobie rękoma i jestem na szczycie. Na wierzchołku nie jest zbyt dużo miejsca. Wejście zajęło mi 1h. Jest 10.30. Pięknie widać Sellę i SassoLungo.

Panorama 335 stopni e szczytu wygląda tak:

Jakiś czas spędzam na szczycie. Ale widzę, że ludzie ciągną, więc schodzę. Schodząc zaobserwowałem dziwne rzeczy. 3/4 ludzi wpina się na poręczówce, choć nie wiem po co? Kilka szło związanych liną – też nie wiem po co? Normalna wysokogórska ścieżka, tyle tylko że czasem ręce w ruch. Dobrze, że schodziłem bo zaczynała się istna pielgrzymka.
Lecz to nie koniec na dziś. Postanowiłem wejść na inny Cir, Cir V. Prowadzi tam ferrata. Sprzęt miałem na wszelki wypadek w plecaku. Nie wziąłem tylko kasku i trochę żałowałem. Kask rzeczywiście byłby przydatny z uwagi na spadające kamyki. No nic to. Wejście nie stwarza żadnych problemów. Wszyscy co prawda ubrani w uprzęże, grzecznie wpinali się w poręczówkę. Byłem jedyny który wszedł na żywca. Przed samym wierzchołkiem jest trudniejszy fragment. Pionowa ściana 4-5 metrów. Szczyt jest malutki, może z pięć osób by się zmieściło. Miałem to szczęście, że przez 10 minut byłem sam. Później weszły cztery osoby. Obserwowałem jak pokonują w dół te 4-5 metrów. Mieli duże problemy i strach w oczach. Jednak zejście jest trudniejsze. Myślę sobie, no dobra, pewnie dałbym radę zejść bez wpinania ale nie zaszkodzi jednak się ubezpieczyć. Wyjąłem uprząż. Myślałem, że będę miał większe problemy. Ale bardzo szybko poszło. I to by było na tyle jeśli chodzi o ubezpieczania na tej ferracie. Zejście jest inną drogą, są ubezpieczone odcinki. Łatwo. Problemy są gdy poręczówka się kończy. Jest stromo i po piargach i kamykach. Bardzo niestabilne podłoże.

Panorama 360 ze szczytu:

23.07.2013