Buchstein: wejście na szczyt

Großer Buchstein (2224)


Pojechałem sobie na kilka dniu do Austrii. Wybór padł na Park Narodowy Gesäuse i okolice. Alpy Anizyjskie, część północnych Alp Wapiennych. Na pierwszą trasę wybrałem szczyt Großer Buchstein (2224).

Początek trasy w Gstatterboden. Parking jest przy pawilonie Parku Narodowego. Można także zaparkować po drugiej stronie rzeki Enns. Ogległość mniej więcej taka sama. Start na wysokości około 600 metrów, więc spore przewyższenie do pokonania. Pierwszy odcinek na krótką rozgrzewkę. Początkowo wzdłuż rzeki i torów kolejowych, pod górę. Od razu ładne widoczki.

Dalej szerokim traktem dochodzimy do rozwidlenia. Jest drogowskaz i tablice informacyjne. Można sobie zobaczyć jak przebiega szlak na szczyt.

Odbijamy w prawo i zaczyna się podejście. Praktycznie cały czas pod górę i przez las. Czasem przecinamy jakąś szutrową drogę. I tak aż do schroniska Buchsteinhouse (1546). Ścieżka biegnie zygzakiem, Co ciekawe, zakręty ostatniego zygzaka są ponumerowane – wychodzi dokładnie 20. Las piękny, iglasty.

W końcu jest schronisko. Otwarte, aczkolwiek żywego ducha. Z tarasu schroniska pięknie widać dwie grupy pobliskich gór. Grupę z najwyższym szczytem Hochtorem:

Buchstein: wejście na szczyt

Hochtorgruppe

oraz Reichensteingruppe

Buchstein: wejście na szczyt

Reichensteingruppe

W schronisku jest kilka fotek związanych z historią wejścia na Großer Buchstein. Są też opisane drogi wspinaczkowe.

Buchstein: wejście na szczyt

Na czarno drogi wspinaczkowe, na czerwono ferrata Sudwandband

Od schroniska wspinamy się na małą górkę a dalej mozolnie w górę. Początkowo wśród kosodrzewiny, wyżej już tylko skały, kamyki i szuter.

Dobrze się szło. Do czasu gdy na trasie pojawił się pierwszy płat śniegu. Jak to zwykle bywa centralnie na ścieżce. Straciłem tam dużo czasy by go pokonać. Ślady na śniegu były dwa, wyższy i niższy. Ten wyższy wydał mi się niebezpieczny. Płat leżał w żlebie, dość głębokim. Gdyby się zapadł to nie wiem jakbym wyszedł. Próbowałem więc przejść dolnym śladem, trzeba było zejść po stromych piargach. Nie było łatwo, kilka podejść. W końcu się udało ale to co wydawało się z góry łatwe okazało się równie niebezpieczne. Śniegu co prawda mało ale stromo. Bałem się, że noga mi się poślizgnie i polecę źlebem w dół. No nic, wróciłem na górę i w końcu przeszedłem górnym śladem. Było trochę strasznie ale generalnie spoko. Tuż za płatem śniegu miejsce gdzie szlak się rozdziela. Można pójść ferratą lub normalną drogą.

Buchstein: wejście na szczyt

Ferrata nie jest trudna, zaledwie B w skali trudności. Przedstawia się tak:

Ferrata Sudwand na szczyt Großer Buchstein

Ferrata Sudwand na szczyt Großer Buchstein

Podszedłem pod ferratę, popatrzyłem i stwierdziłem, że dziś nie mam dnia do wspinania, nawet na tak nietrudnej ferracie. Wejdę sobie na szczyt normalną drogą. I tak zrobiłem. Okazało się, że normalna droga wejścia wcale nie jest taka łatwa. Do pokonania było kilka płatów śniegu. Dwa było dojść niebezpieczne. Stromo i dużo śniegu. Normalnie, czyli gdy nie ma śniegu to na jednym ze żlebów jest ubezpieczony odcinek. Dziś kawałki łańcuchów były odsłonięte, reszta pod śniegiem.

Trzeba nieco zejść do wylotu żlebu, który prowadzi na małą przełęcz z której na szczyt już blisko. Pokonanie żlebu nie jest jednak łatwe. Niestabilny teren, dość stromo. Są też odcinki ubezpieczone.

Po drugiej stronie sporo śniegu. Widać szczyt! (z krzyżem)

Buchstein: wejście na szczyt

Na szczecie można było pójść po skałach, po śniegu zawsze niebezpiecznie. Ja w każdym razie nie lubię. Großer Buchstein zdobyty!

Buchstein: wejście na szczyt

Panorama 360 z grani szczytowej przedstawia się tak (Großer Buchstein z krzyżem):

16.06.2014