Hala Szrenicka, Śnieżne Kotły


W ramach treningu przed Biegiem Rzeźnika pojechaliśmy w Karkonosze na długie górskie wybieganie. Strat w Jakuszycach, na Szklarskiej Przełęczy. Zimno, samochodowy termometr pokazuje 5 stopni. Do tego nieprzyjemny wiatr. No nic to, trenować trzeba!
Początkowo nieco w dół, wzdłuż drogi. Kawałek za stacją benzynową odbijamy w szutrowy trakt, na wschód, zgodnie z zielonymi znakami. Teren zaczyna się wznosić. Nie mniej nie jest to jakieś duże nachylenie. Spokojnie można biec. I tak aż do Hali Szrenickiej. Odcinek jest raczej nudny, widoki słabe. Za to jest nieco cieplej, nie wieje.

Od Hali Szrenickiej podążamy czerwonym szlakiem. Odcinek do podnóża Szrenicy dość stromy, podchodzimy. Dalej wśród kosodrzewiny i przystanek przy Trzech Świnkach.

Zero ludzi. Może jest za wczesna pora. A może wystraszyli się niepewnej pogody. Ostry zbieg i krótkie podejście do następnej skałki – Twarożnika.

Dalej aż do Śnieżnych Kotłów spokojnie można biec. Teren lekko się podnosi, nawierzchnia szutrowa, szlak szeroki.

Sesja zdjęciowa na Śnieżnych Kotłach i ruszamy dalej.

Przebiegamy pod Wielkim Szyszakiem po kamiennych płytach i zbiegamy na Czarną Przełęcz.
Dalej niebieskim szlakiem w dół. Początkowy odcinek dość stromy. Do tego wąska ścieżka wśród kosodrzewiny. Wbiegamy w las i w dół aż do zielonego szlaku. Skręcamy w lewo, na wschód. Jest pod górę. Ścieżka dochodzi do rozdroża. Dalej szlak zielony, pod Śnieżnymi Kotłami przez Śnieżne Stawki jeszcze zamknięty, do końca maja. By dostać się do Schroniska pod Łabskim Szczytem musimy zbiec nieco czerwonym szlakiem i niżej odbić na wschód. Ścieżka jest wąska, do tego sporo kamieni i korzeni. Dobiegamy do schroniska.

Od schroniska kamiennymi stopniami dość ostro w górę. Dalej wśród kosodrzewiny, lekko w górę, przez Szrenickie Mokradła na Mokrą Przełęcz, niedaleko Twarożnika. Mamy już na liczniku ponad 21km. Chwila zastanowienie czy wracać przez Halę Szrenicką (wyszło by prawie 30km) czy przez Czechy. Wybór pada na Czechy więc zbiegamy żółtym szlakiem do rozdroża Pod Voseckymi Budami. Cały czas szerokim, szutrowym traktem. Dalej niestety asfaltem. Raz z górki, raz pod górkę. Aż do Alfredki. Stąd niebieskim szlakiem, cały czas w dół. Końcówka przez las i wybiegamy na szosę do Jakuszyc, tuż przy granicy. Niespełna kilometr lekko w górę i jesteśmy w punkcie startu. W sumie całkiem nieźle, 35.07km, 1274 w górę, 1304 w dół.

Mapka trasy

 

17.05.2015