Hale Fanes


Rejon Fanes jest inny. Więcej przestrzeni, więcej wody. Niby tak ale słabe to wszystko. Nie za specjalnie mi się tutaj podobało. Myślę, że nie warto tracić czasu. W pobliżu są fantastyczne grupy, choćby Tofane. Fanes nie ma charakteru Dolomitów, takich jak sobie je wyobrażamy. No nic, sprawdziłem i raczej już tutaj nie zawitam.
Początek trasy w miejscu zwanym Capanna Alpina. Na końcu drogi tutaj prowadzącej. Jest parking, duży i płatny. Widać, że popularne miejsce bo parking duży. Do tego zaplecze, włącznie z toaletami. Wyruszam. Przechodzimy przez coś na kształt łąki lecz z sosnami. Odbijamy nieco w lewo na Col de Locia. Podchodzimy szerokim traktem. Jest trochę stromo lecz bez trudności. Praktycznie to najbardziej wymagający odcinek mojej dzisiejszej trasy. Po osiągnięciu przełęczy przedostajemy się na drugą stronę. Z wolna otwierają się szerokie widoki. Ścieżka biegnie nieco w dół, wśród kosodrzewiny. Przekraczamy potok i wkraczamy na rozległe hale. Dalej jest szeroka droga. Pagórkowato lecz nie ma forsownych podejść. Jest trochę wody. Nawet duży staw. I tak idziemy aż do skarpy. Dalej zejście na halę na której stoją dwa schroniska. Było strasznie gorąco i tak za specjalnie mi się nie chciało schodzić a później wchodzić. No bo musiałem wrócić w to samo miejsce. Także posiedziałem trochę i wróciłem nieśpiesznie tą samą trasą.
6.08.2015