Szklarska – Śnieżne Kotły czyli piękna zima!


Wybrałem się zimową porą w Karkonosze. Powiem krótko – pięknie! Trasa pewnie standardowa. Start w Szklarskiej Porębie Górnej przez Kamieńczyk na Halę Szrenicką i dalej graniczną granią do Śnieżnych Kotłów. Lecz zimą ma zupełnie inny charakter.
Dawno nie byłem w Szklarskiej Porębie. Nie za bardzo pamiętałem jak trzeba iść ze stacji PKP. Na szczęście dużo czasu nie zajęło mi ustalenie właściwego kierunku. Chodnikiem wzdłuż drogi, mijając Krucze Skały do początku szlaku do wodospadu Kamieńczyk. Lekko w górę, bliżej wodospadu bardziej stromo. Nie wchodziłem na dół do kanionu. Popatrzyłem za to z góry. No, nie przypominało to dziś wodospadu. Ośnieżone wszystko, mały oblodzony strumyk. Na zdjęciach trudno się domyślić, że to najbardziej znany w Sudetach wodospad.
Karkonosz

Ruszam dalej. Tuż za wodospadem jest wejście do parku. Niestety trzeba zapłacić, 6zł. ale pięknie jest! Śnieg, śnieg, śnieg. Wszędzie biało. Aż do Hali Szrenickiej prowadzi szeroki trakt. Cały czas w górę aczkolwiek niezbyt forsownie.

Od hali następne podejście na drogę przyjaźni. Pięknie się prezentuje krajobraz, słoneczko od czasu do czasu wyłania się ze chmur. Podobnie jak Szrenica.

Panoramy 360 z okolic Szrenicy:

Szlak graniczny lekko pnie się w górę. Początkowo niezauważalnie. Pierwsza skałka – Trzy Świńki. Dalej nieco w dół i krótkie podejście do drugiej skałki – Twarożnik. Mgła nadchodzi i odchodzi. Momentami nic nie widać.

Za Twarożnikiem nieco w dół i lekko w górę aż do Śnieżnych Kotłów. Mniej mgły, więcej przestrzeni i niebieskiego nieba. Mijamy Łabski Szczyt i ukazują się zabudowania Śnieżnych Kotłów. Na chwilę, bo mgła jakby się wzmaga. Przy Śnieżnych Kotłach śniegu po kolana. Jest przetarty szlak lecz poza tą wąską ścieżka bardzo ciężko się poruszać. Dojście do punktu widokowego utrudnione, trzeba naokoło, ta jak prowadzą tyczki i nieco odbić do barierek. Mgła, nie widać nawet budynku. Przez 10 minut może na minutę nieco się rozjaśniło. Akurat by zrobić ze trzy fotki. Lecz w dole dalej nic nie widać.

Zastanawiałem się jak wrócić. Miałem jeszcze z 2.5h do zmroku. Plan pierwotny zakładał obejście zimową trasą wielkiego Szyszaka i powrót do Szklarskiej niebieskim szlakiem. Tyczki wyznaczały szlak lecz po kilkunastu metrach ginął we mgle. Do tego śniegu po kolana, nie wiem czy bez nart dało by radę przejść. Może gdyby nie było mgły to bym poszedł. A tak zdecydowałem, że bezpieczniej będzie wrócić i odbić do schroniska pod łabskim Szczytem. Praktycznie cały odcinek we mgle. Letni żółty szlak zamknięty z powodu zagrożenia lawinowego więc trzeba było się wrócić z 2km do rozdroża. Odbija z tego miejsca zimowa ścieżka. Ktoś tędy akurat wszedł więc na pewno da się zejść.

Dało się. Aczkolwiek kopny śnieg znacznie utrudniał zejście. Od schroniska są dwa wariant do dojścia do Szklarskiej Poręby. Żółty lub niebieski szlak. Trochę przypadkowo wybrałem niebieski. I to był dobry wybór. Prawie całe zejście prowadzi przez las. Dziś bardzo zimowy. Uwielbiam zimowy las! I tak powoli zszedłem do Szklarskiej tuż przed zmrokiem.

17.01.2016