Monte Paterno, Forcelle


Ruszam dalej, na przełęcz Forcella Camoscio (2650). Po krótkim odcinku w górę dochodzimy do sztolni. Tunel można podzielić na dwa etapy. W pierwszym jest dużo otworów w skale. Drugi jest ciemny. Nie miałem czołówki ale spoko dałem radę.

Zaraz po wyjściu z drugiego tunelu zaczyna się ferrata. Nie wziąłem ze sobą sprzętu. Uznałem, że stopień trudności A/AB jest na tyle łatwy iż dam spokojnie radę. I tak też było. Właściwie cały odcinek do przełączki jest oporęczowany. Obserwując ludzi to tak we dwóch miejscach mieli problemy, tworzył się korek.

Przełączka Forcella Camoscio jest wąziutka. Ferrata prowadzi dalej, na szczyt Monte Paterno. Zastanawiałem się przez dłuższą chwilę czy wejść na szczyt. Ponieważ jednak naszły chmury, mgła i nie było nic widać na trzy metry, uznałem że to bez sensu. I tak nic nie będzie widać. Stałem tak z pół godziny, licząc na rozwianie mgły. Nic z tego. na dwie chwile poprawiała się widoczność i mgła wracała.

Ruszam więc na Forcelle. Szlak jest w wielu miejscach ubezpieczony. Szkoda, że mgła psuła widoki. Trasa nie jest trudna. Za to ciekawa i urozmaicona. Jest nawet zejście po drabince.

Schodzimy dość nisko. Powrót na parking przy schronisku Auronzo. Normalnie to trzeba dojść aż do Pian di Cengia. Ka sobie trochę skróciłem trasę, schodząc po piargach do szlaku 104. Dalej podejście, dość żmudne i zejście do schroniska Lavaredo. Stąd szerokim traktem do Auronzo

 

11.08.2014