Passo Sella – St. Christina


Dziś zła pogoda. Nie pada lecz mgły. Pochmurnie i nie zapowiada się na słońce. Przechodzi front. Podjechałem na Passo Sella busem. Zastanawiałem się przez chwilę co robić. Nie było sensu iść wyżej. Tym bardziej na ferraty. A piękna ferrta w pobliżu – Ferrata Pobnecker (Meisules). Wytyczona w 1912 roku. Może kiedyś na nią się wybiorę. Dziś tylko podszedłem do początku. Zaczyna się pięknie! Od razu pion. Popatrzyłem, pokiwałem głową z respektem. No nic, kiedyś tutaj wrócę.
Pokręciłem się trochę w okolicy Passo Sella i ruszyłem szlakiem 526 do schroniska E. Comici. Byłem już tam w 2013 przy okazji wejścia na Sasso Piatto. Dziś maiłem mieszane odczucia. Generalnie to tereny narciarskie, wyciąg na wyciągu. Przesłaniają widoki na Sella. Szkoda, bo miejsce jest piękne. Teraz w lecie pełno tutaj rowerzystów. Są specjalnie stacje, z pompowaniem, narzędziami itp. Są też udogodnienia dla psów. Niby ok, ale jakby nie było to są wysokie góry. Komercja pełną gębą. Brakuje tylko asfaltowej drogi i parkingu dla samochodów. Oddaliłem się stamtąd czym prędzej.
Dalej szlakiem 528 do St. Christina. Zaskakująco daleko. Ze 6km. Trasa dobra dla rowerzystów. W St. Christina „odkryłem” zaskakująco duży wodospad. Jakoś nie zauważyłem podczas mojego pobytu w Val Gardena dwa lata temu.

29.07.2015