Pordoi – Piz Boe – Kostner – Corvara


Podjechałem busem na Passo Pordoi (2239). Plan na dziś: wejść na Piz Boe (3152) i dojść do miasteczka Corvara po drugiej stronie grupy Sella. Prawie od razu porzuciłem myśl by na małą przełączkę Forcella Pordoi wdrapać się na nogach. 700 metrów podejścia na krótkim dystansie. Ścieżka idzie zygzakiem więc musi być stromo. Jakoś nie chciałem na dzień dobry tracić sił. Tym bardziej, że wjazd wagonikiem kosztował tylko 10 euro. Korzystam więc z tego udogodnienia. Krótko trwa ta przyjemność. Rzekłbym chwilę i już jestem na Sass Pordoi na wysokości 2950m. Niestety mgła. Słaba widoczność. Ale z perspektywami na zdecydowaną poprawę. Ruszam więc na Piz Boe.

Piz Boe (widok z Cima Pisciadu 27.07.2015)

Piz Boe (widok z Cima Pisciadu 27.07.2015)

Od górnej stacji kolejki nieco w dół i po 10 minutach dochodzimy do schroniska Forcella Pordoi. Dalej szeroką ścieżką trawersujemy płaskowyż dochodząc do podstawy Piz Boe. Ścieżka na szczyt wiedzie początkowo przez piargi lekko w górę. Wyżej do pokonania kilka małych progów skalnych. Są ubezpieczenia. Łatwo. Robi się bardziej stromo i tak aż do szczytu.

Na szczycie dużo ludzi. Bo łatwo tutaj wejść. Widoki takie sobie. Widać m. in. lodowiec Marmolady. Trudno tak z daleka stwierdzić, więcej szarego niż białego. Jeśli szare to piarg to z lodowca mało co zostało.

Panorama 360 ze szczytu:

Ruszam dalej. zejście wąską ścieżką do Forcella Ciamorces. Można stąd zejść do schroniska Rifugio Boe albo pójść wąską granią Cresta Strenta. Oczywiście wybieram grań bez wahania pomimo napisu „sentiero per esciursornisti esperti”. No chyba jestem ekspertem to mogę tędy iść! Nie wiem co jest trudnego w tym wariancie? Grań jest wąska ale bez problemów. Taka jakaś łupkowata. Pogoda się poprawiła więc widoczki od razu lepsze. W dole widać schronisko Boe. Najbardziej rzucają się w oczy turnie doliny Val Mesdi. Plan miałem taki by dojść pod szczyt Piz Lech Dlace i stamtąd zejść do schroniska Boe i dalej doliną Val Mesdi. Na mapie jest kropkowana ścieżka do schroniska Boe. Jednak jej nie zauważyłem. Nie mam pojęcia którędy się wschodziło. Właściwie to miałem małe podejrzenie. Niby była jakś wąska ścieżynka po piargu ale uznałem, że chyba to nie to, wyglądało na trudne i prowadzące do nikąd. Poszedłem więc dalej na Piz Lech Dlace. Val de Mesdi jeszcze lepiej się prezentuje. Widać także w dole, po drugiej stronie grani staw Lech Dlace, wyglądające jak krater. Zejście z Piz Lech Dlace jest strome, po niestabilnym piargu. Podobnie jak z grani na siodełko przed Piz Lech Dlace. Schodzi się aż do rozwidlenia szlaków. Końcówka po bardziej skalistym terenie. Ubezpieczona.

Zejście na przełączkę pod Piz Lech Dlace, z lewej Piz Boe

Zejście na przełączkę pod Piz Lech Dlace, z lewej Piz Boe

Panorama 360 z garni Cresta Strenta:

i z Piz Lech Dlace

Nie byłem pewien gdzie jestem. Jacyś ludzie szli z dołu z uprzężami. Tak jakby z ferraty. Hmm to chyba z Valun (Vallon). Czyli muszę być na rozdrożu. Szlak 672 powinien zaprowadzić mnie do schroniska Kostner. Ruszam. Długi odcinek lekko w dół, krajobraz niezbyt ciekawy, surowy. Ale za zakrętem znów ciekawie. Nieco powietrznymi półkami idziemy wzdłuż murów wąskiej dolinki. Zataczamy półkole i zaczynami schodzić stromymi uskokami skalnymi. Są ubezpieczenia. Lecz poręczówka bardzo luźna. Następnie kawałek po piarżysku i jestem przy schronisku Kostner.
Schronisko Kostner

Schronisko Kostner

Panorama 360:

Dalsza droga do Corvara już niezbyt ciekawa. Trzeba zejść prawie kilometr w pionie. Od biedy można zjechać najpierw krzesełkiem, dalej wagonikiem. Ja schodzę. Górną stację wyciągu Vallon mijamy nieco z boku. I w dół aż do górnej stacji wagonika. Dalej nartostradą i szeroką leśną drogą.

28.07.2015