Radkowskie Skały, Skalne Grzyby


Urzekła mnie zimowa sceneria podczas Półmaratonu Gór Stołowych więc postanowiłem przyjechać tydzień później, by tym razem spokojnie wędrować ośnieżonymi szlakami. Zaparkowałem w Radkowie. Rześko, minus 7 stopni lecz pogoda dobra. Z odszukaniem niebieskiego szlaku nie miałem problemów. Ale coś mi się pomyliło i początkowo poszedłem w przeciwną stronę, w kierunku Wambierzyc. Coś mi tu jednak nie grało, niby na wschód lecz coś za daleko od gór. No dobra, zawracam. W końcu jestem na właściwym torze, idę w kierunku Leśnej. Asfalt szybko się kończy, tuż za ostatnimi domostwami zaczyna się śnieg.

Niebieski szlak biegnie początkowo wzdłuż lasu. Kawałeczek lekko w górę i skręt o 90 stopni. Szeroką leśną przecinką. Im wyżej tym ścieżka bardziej wąska. W górę aż do rozwidlenia szlaku. Zanim powędruję w stronę skalnych grzybów postanawiam zobaczyć Radkowskie Strażnice (Baszty). Robię więc rundkę. Śniegu jest dużo, ścieżka nieco wąska. Skały są wysokie, między drzewami. Szlak biegnie blisko skał więc trudno to dobrze pokazać na zdjęciach. W jednym miejscu miałem spory problem z podejściem. Ślisko i dość stromo.

W końcu wychodzę na Stroczym Zakręcie.

Dalej niebieskim szlakiem do Baszt. Trochę się tutaj pokręciłem. Spodobały mi się formy skalne.

Schodzę niebieskim szlakiem do znanego mi już rozwidlenia. Dalej zielonym szlakiem. Początkowo ścieżka jest raczej wąska. Śnieg znacznie utrudnia wędrówkę. Trochę skałek, dalej piękny zimowy las.
Dalej nieco w dół do dość szerokiego traktu. Piękna zima w tym miejscu!

Znowu nieco w dół. Po prawej stronie mijamy potężną ścianę Pielgrzyma. Nieco niżej rozwidlenie. Zastanawiam się gdzie by tu pójść. Późno się zrobiło a dzień krótki. Ale nic to, ruszam niebieskim szlakiem w górę, w stronę skalnych grzybów. Po szerszym odcinku, skręt w las i węższą ścieżką do żółtego szlaku.
Przyszło mi na myśl by pójść na północny-zachód. Obawiałem się jednak, że nie zdążę przed zmrokiem. Dużo śniegu, ciężko się szło. Wybieram więc przeciwny kierunek. Nie wiem jak latem lecz teraz w zimowej scenerii pięknie się to wszystko prezentuje. Od czasu do czasu skałki, ukryte w lesie. Szału co prawda nie ma, większe wrażenie zrobiły na mnie Radkowskie Baszty.

Jest czerwony szlak. Zejście do Studzienno. Nieco monotonne. Od Studzienno początkowo drogą, zaśnieżoną. Dalej przez rzadki las i przez pola do Wambierzyc. Nie byłem tutaj nigdy. Oczywiście podziwiam sanktuarium. Nawet robi wrażenie z zewnątrz. W środku też byłem lecz msza jakaś była więc tylko rzuciłem okiem.
Powrót do Radkowa drogą, niebieskim szlakiem. Strasznie zimno się zrobiło. Wieje. Oczywiście nie zdążyłem wrócić do Radkowa przed zmrokiem. Wyszło nieco ponad 22km, 780m w górę, 800m w dół.

 

7.02.2015