Rudawy Janowickie – Bóbr, Skalny Most, Lwia Góra


Pogoda nie zapowiadała się na tyle zimowa i stabilna by podziwiać rozległe widoki w Karkonoszach więc pojechałem w Rudawy Janowickie. Najpierw chciałem zobaczyć przełom Bobru w zimowej szacie. Wyruszyłem więc z Ciechanowic. Temperatura koło zera, mnóstwo śniegu z ubiegłego tygodnia stopniało. Zrobiło się bardzo ślisko. Albo lód albo mokry śnieg. Z przystanku PKP nieco w dół na most. I kawałeczek za mostem znajdę żółty szlak. Odbijam w lewo. Przez około 3km nuda. Ulicą, wśród zabudowań. Z każdego podwórka ujada pies. Przechodzimy pod wiaduktem kolejowym i po krótkim podejścia szlak odbija z drogi. Przez wiadukt i dalej wzdłuż torów. Rzeki nie widać. Dość spory odcinek po mokrym śniegu i ścieżka skręca w prawo i dalej do kolejowego mostu nad Bobrem. Przechodzimy po mostem. I chyba w tym miejscu jest ten Janowicki Przełom Bobru. W każdym razie zaczyna się najciekawszy odcinek. Krótki. Widoczki takie sobie. Raczej kicha.

Szlak nieznacznie oddala się od rzeki, pojawiają się zabudowania. Przechodzimy na drugi brzeg, asfaltem do Janowic. Znów przez most, tory i dochodzimy do przystanku PKP Janowice Wielkie.
Idę dalej żółtym szlakiem, przez Janowice, dalej w las, doliną Janówki. Czyli dokładnie tak samo jak wracałem tydzień temu. Po drodze skałki Krowiarki i do rozdroża przy mostku. W lasie śniegu więcej, niestety mokry. Dobra wiadomość to taka, że pojawiają się fragmenty niebieskiego nieba.

Od rozdroża dalej żółtym szlakiem w górę doliny Janówki. Mijamy fają skałkę Ścianki i dochodzimy do miejsca gdzie żółty szlak spotyka się z niebieskim.

Krótki odcinek lekko w górą i oczom ukazuje się piękna skałka – Skalny Most. Tuż obok skałka Piec.

Na skałkę Piec można wejść. Panorama 360 przedstawia się tak:

Dalej niebieskim szlakiem nieco w dół i lekkie podejście wąską ścieżką przez las. Dochodzimy do szerokiego traktu. Chyba byłem tutaj tydzień temu ale jakoś nie zauważyłem niebieskich znaków. A szkoda bo to już bardzo blisko do Lwiej Góry i grupy skałek – Starościńskie Skały. Podchodzimy do widocznej skałki. Ścieżka wśród drzew, nieco stromo. Akurat pięknie promienie słoneczne rozszczepiają się na gałęziach. Do tego lekka mgiełka.

Skałek jest kilka. Podchodzę do tej najwyższej, Lwiej Góry. Na szczycie punkt widokowy. Chciałem tam wejść lecz skała była oblodzona i ośnieżona. Oceniłem, że może i dam radę wejść ale czy zejdę? Odpuściłem, choć z bóle serca. Z podnóża skałki widok ograniczony. Ale widać Śnieżkę. Można też wejść pomiędzy skałki do Labiryntu. Dziś zasypane śniegiem więc nie ryzykuję.

Od Starościńskich Skał w dół niebieskim szlakiem. Przez las. Dochodzimy do szerszego traktu, widać stąd grań Karkonoszy. Dalej w miarę po płaskim do rozdroża. Odbijamy w dół i schodzimy aż do Przełęczy Karpnickiej. Za cel obrałem sobie Trzcińsko. Ruszam więc dalej do schroniska Szwajcarka. Skontrolowałem czas, jakbym się sprężył to mógłbym wejść na Krzyżną Górę. Kawałeczek podejścia i jestem przy Hulcyńskich Skałach. Z daleka widziałem sporą grupę, z 15 osób. Myślę sobie, o nie, tylko nie na Krzyżną Górę. Oczywiście poszli na Krzyżną Górę. Nie miałem dużo czasu, chciałem zdążyć na pociąg. Zanim by tam weszli, zeszli, a na szczycie mało miejsca…. No dobra, następnym razem. Ledwo co ruszyłem spod Husyckich Skał, następne stado zmierza, od drugiej strony. Krótkie zejście do rozdroża. Czerwonym szlakiem można wejść na Sokolik Duży, byłem tam rok temu, odbijam na niebieski i spokojnie schodzę do Trzcińska. Tutaj znów wita mnie Bóbr. Przechodzimy przez mostek i żółtymi znakami dochodzimy do przystanku PKP. Słoneczko powoli zachodzi…..

 

 

24.01.2016