Sierra Tramuntana cz.4 – Majorka


Dziś pogoda piękna. Postanowiłem dostać się do wylotu kanionu Torrent de Parejs morzem. Fale nie były duże więc statek wyruszył punktualnie. Ostatni raz płynąłem gdy byłem małym chłopcem, na Hel. Gdy opuściliśmy zatoczkę portową, zaczęło nieźle huśtać, ku uciesze i ekscytacji pasażerów. Super się płynęło. Wybrzeże skaliste, w oddali górki. Płynęliśmy do portu Sa Calobra, gdzie tuż obok kanion Torrent de Parejs dochodzi do morza.

Port jest malutki, w naturalnej zatoczce. Do wylotu kanionu dochodzi się tunelem wydrążonym w skale. Pięknie tutaj! Niestety dużo wody, więc pójście szlakiem w górę kanionu odpada.

Postanowiłem więc wrócić do Soller szlakiem nad brzegiem morza, przebiegającym wysokim urwiskiem. Początek szlaku jest w Port de Tuent i niestety trzeba się tam dostać asfaltową, krętą drogę, w połowie pod górę. Nie ma skrótu. Od plaży w Tuent ścieżka wiedzie w górę, lasem na przełęcz Coll Polla. Tutaj otwiera się widok na morze. Dalej szlak biegnie wąską ścieżką, wysokim klifem. Po odcinku z widokiem na morze, dochodzimy do przełęczy Col Biniamar (365). Można stąd zejść w dół, nad brzeg morza do zatoki sa Costera, wąską ścieżką. Ja odbijam na południe, w las. Krótki odcinek w lesie a następnie dość monotonnie, wśród prywatnych posiadłości. Szedłem głównym traktem. Być może są jakieś skróty do Soller lecz trudno się tutaj wyznać.

 

14.04.2012