Strada Alpini


Dziś ruszam na słynną ferratę Strada Alpini. Punkt wyjścia DolinęaFiscalina. Jadąc samochodem trzeba odbić z głównej drogi w miasteczku Moos i jechać aż do końca drogi. Po prawej stronie jest płatny parking. Jak dobrze pamiętam 3 euro za cały dzień. Wbrew temu co pisze Tkaczyk w swoim przewodniku nie jest on pod hotelem Dolomitenhof. Pod hotelem jest parking dla gości hotelowych na który nie można wjechać. Ruszam.
Sama Val Fiscialina jest piękna. A dokładniej dobrze widoczne strzeliste szczyty.

Początkowo dość długi odcinek po płaskim. Dnem doliny. Po czym łatwe podejście i dochodzimy do schroniska Fondovalle.

Idziemy dalej prosto, przez las, w górę doliny Val Sassovecchio (Altensteintal). Ścieżka szybko dochodzi do rozwidlenia szlaków 102 i 103. Skręcamy w dolinę Val Fiscalina Alta. Początkowo prawie płasko, przekraczamy mostkiem dno potoku. Dochodzimy do skał. Dalej w górę, dość stromo, zakosami. Częściowo wśród drzew. Po tym forsownym podejściu odcinek łatwiejszy, nieco w górę, trawers zbocza. W końcu dochodzimy do schroniska Zsigmodny-Comici. Punkt startu ponad 700 metrów w dole.

Od schroniska nieco w dół. Zaczyna się podejście w kierunku przełęczy Giralba. Piarg. Jest trochę stromo ale łatwo się wchodzi. Wydawało mi się nawet, że ścieżka jest sztucznie wygładzona. Nie dochodzimy do przełęczy tylko do drogowskazu. Obijamy na Strada Alpini. Nieco w górę. Mijamy jakieś prawie wyschnięte stawy. W tym roku prawie wcale nie ma śniegu. Myślę, że normalnie to te stawy są zauważalne. Kawałeczek grzbietem La Lista a następnie dość strome zejście do kotła Busa di Dentro. Trawersujemy kocioł, nieco w górę. Dochodzimy do skał wkraczając na wąską skalną półkę. I tutaj zaczynają się najciekawsze odcinki.

Idziemy półką skalną. Trochę powietrzną ale strachu nie ma. Dla bardziej bojaźliwych pomocna stalowa lina do której można się wpiąć. Dochodzimy do super miejsca. Busento – wąska rynna w skale, która nie zna słońca. I chyba rzeczywiście słonce tutaj raczej nie dochodzi.

Chwilę dłuższą zastanawiałem się czy ubrać uprząż? Trochę niebezpieczne miejsca. Szczególnie, że trzeba przejść po zalegającym śniegu. W końcu ubieram sprzęt. Wpinam się w luźną linę. Poszło łatwiej niż myślałem. Jestem po drugiej stronie. Dalej powietrznymi półkami. Nieco trudniej niż do Busanto. Ale raczej bez problemu. Widać w oddali następną trudność – trzeba przekroczyć górną część dolinki czy kotła Busa di Fuori.

Z daleka widać jęzor śniegu. Z bliska wygląda na łatwiejsze do pokonania. Najpierw trzeba pokonać nieco zejść, pokonując skalny uskok. Można się wpiąć. Niby łatwo ale dość mokro i ślisko. Śnieg się topi co nieco utrudnia. Po zejściu już łatwo. Przechodzimy tuż pod śnieżnym jęzorem. Dalej znów powietrznymi półkami. Następnie nieco w górę, wąską ścieżką w piargu. Pięknie widać szczyt Croda di Toni. Jak i powietrzne półki Strada Alpini.

Dalej ścieżką w piargu, cały czas w górę. Ale bez trudności. W końcu za winkla dochodzimy do przełęczy Forc. Undici. Panorama 360 z tego miejsca wygląda tak:

Trochę posiedziałem. Ruszam dalej. Z przełęczy można pójść drugą częścią ferraty na przełęcz Passo Sentinella. Nieco trudniejsza, szczególnie jeśli zalega śnieg. Rozważałem czy pójść. Problem w tym, że trudno by mi było wrócić. Niby na mapie jest zaznaczone wcześniejsze zejście lecz z tego co pamiętałem z tamtego roku przy okazji wejścia na Croda Rosa di Setso, od północnej strony jest makabrycznie stromo. Do tego mógł być śnieg. Postanawiam więc wrócić szlakiem 124. Gdzie też jest stromo. Najpierw trzeba zejść na krótkim odcinku ze 400 metrów w pionie. A w sumie ponad 1200. Z przełęczy Forc. Undici wpierw po skałkach, są ubezpieczenia, do małej przełączki. Przeciskamy się przez skały i zaczynamy zejście wąskim żlebem. Niestabilne podłoże, stromo. Patrząc w dół myślę sobie – oj ciężko będzie zejść bez kijka. Ale na szczęście szlak odbija w skałę, gdzie są ubezpieczone odcinki. Nieco niżej przeskakujemy na drugą stronę żlebu. I znowu możemy przytrzymać się skał. Jeszcze niżej, zygzakiem w dół. Osiągamy dolinkę Valon Sentinella i dalej w dół po piargu lecz już nie tak stromo. Dalej kończy się piarg i zejście jest przyjemniejsze. Jest kilka wariantów. Można zejść do schroniska Fondovalle. Ale odbić w prawo i pójść szlakiem 124. Wybieram ten drugi wariant. Nie od razu jest w dół. Początkowo nawet w górę. Później taki jakby trawers wśród kosodrzewiny. Strasznie gorąco dziś było. Tutaj niżej na wysokości 1900 metrów jest po prostu saharyjskie powietrze. Za to ładne widoki. Zejście na parking zaczyna się w lesie. I tak aż do końca. Muszę przyznać że Strada Alpini jest naprawdę piękna!

 

4.08.2015