Turnie Vajolet


Wyruszam z Vigo di Fassa na moją pierwszą trasę w Dolomitach krótko po ósmej. Mogłem wjechać kolejką do schroniska Ciampedie (1997) ale pierwszy wagonik odchodził o 8.30 i co ważniejsze nie chciałem już pierwszego dnia korzystać z udogodnień. Ruszam na piechotę.

Po wyjściu z Fassa di Vigo od razu ostro w górę. Z 10-15 minut w otwartym terenie i w las. Aż do schroniska przez las. I cały czas ostro pod górę. Nie ma chwili wypłaszczenia. Najpierw szerokim traktem po niewygodnych kamieniach. Wyżej się zwęża i zmienia podłoże na typowo leśne. W końcu las się kończy i wychodzę na nierówną polanę. Stoi tutaj kilka zabudowań. Pomimo tego widok od razu powala z nóg. Do tego piękna pogoda!

Idę dalej szlakiem 540. Po chwili następne schronisko. Ścieżka biegnie nieco w dół, rzadkiego skrajem lasu. Cały czas piękne widoki na potężny szczyt Cima Catinaccio, widać czubki turni Vajolet, na Larsech a w odwrotnym kierunki widać grupę Sella.

Do tego miejsca można też łatwo dostać się z Pera, nawet busem. Po minięciu kolejnego schroniska zaczyna się kolejne podejście. Najpierw łagodnie, później bardziej stromo. Wygodna, szeroka ścieżka. Ludzi jeszcze nie tak dużo.Teren otwarty, pięknie się prezentuje szczyt Catinaccio. Potężna ściana aż do nieba. Robi wrażenie. Wyłania się na skale w górze schronisko Preuss – tam zmierzam.

Końcówka podejścia jest najbardziej stroma. Docieram. Widok oczywiście taki, że szczena opada.

Moim celem na dziś są turnie Vaiolet. Nie wiedziałem czy to już to co widzę czy trzeba iść dalej. Tylko gdzie? Nie będąc pewnym poszedłem dalej szlakiem 584 w górę doliny Vajolet. Po jakimś czasie zorientowałem się jednak, że te turnie są w inną stronę. Zawróciłem. Prawie do schroniska i odbiłem szlakiem 542a w Gartl. I to był dobry kierunek. Podejście od razu jest strome. Aż do końca czyli schroniska Arbertol. Wąska ścieżka wśród kamieni. Dwa długie odcinki ubezpieczone poręczówką. Wyżej płaty mokrego śniegu, które trzeba pokonać. Było stromo, musiałem ze dwa razy przystanąć. W końcu schronisko i trzy słynne turnie Vaiolet. Znowu pełen zachwyt. Widziałem dużo górskich krajobrazów ale takiego jeszcze nie. Może i nie są takie wysokie ale robią wrażenie.

Widziałem wspinaczy. Kilku było już na górze. Pomyślałem – ja też chcę! Pięknie by było tam wejść. Później wyczytałem, że to tylko 130m, trudniości tylko III-IV. Pewnie dałbym radę, gdybym miał linę i miałby mnie kto asekurować. Na ścianie spokojnie robię trasy V. Ale by było pięknie tam wejść. Cóż może kiedyś, kto to wie…..Idę wyżej na przełęcz Santner. Bez problemu. Z góry fantastycznie widać turnie!

Na przełęczy trochę śniegu. Jestem już na 2734m a wyruszyłem z 1400. Chciałem pójść dalej do schroniska Fronza ale tam zdaje się jest ferrata a nie zabrałem dziś sprzętu. Nie odważyłem się isć na sucho. Nie wiedziałem jakie są trudności a początek wyglądał trochę strasznie. Wracam więc do schroniska Preuss. Strasznie dużo ludzi się naszło. Pogoda w dalszym ciągu piękna ale już trochę zmęczony jestem.

Wracam. Za schroniskiem, by nie iść tą samą trasą, odbijam w szlak 541. Odcinek pod górkę a wyżej w miarę równo. Trawers wąską ścieżką. Zero ludzi. Piękne widoki. Widać Marmoladę. Reszty szczytów nie znam. Dochodzę do rozwidlenia szlaków. Zastanawiam się czy mógłbym pójść przez Passo Zigolado i dalej do schroniska Roda i Vigo di Fassa. Ale czy tam nie ma znowu jakieś ferraty ? Nie wiem. Schodzę więc do Gardenccia i wracam do Vigo di Fassa znaną mi już trasą. Piękne widoki dziś były!

 

11.07.2013